niedziela, 16 grudnia 2012

(Wataha Zimy) od Aniel

       Co we mnie wstąpiło?! Jak to się stało, że prowadzę Bejala w stronę Lustrzanej Skały?! Do tego przez całą drogę nie zamieniłam z nim ani słowa! Gdy tylko na niego spojrzę, głupieje i uśmiecham się jak jakaś kretynka! Po co on w ogóle za mną szedł! Mógł sobie pójść i miałabym to wszystko z głowy! Co ja sobie myślałam?- Myśląc gorączkowo walczyłam z chęcią spojrzenia za siebie. On tam był, czułam to. Czułam też, że nie spuszcza mnie z oczu.- Co ja robię!?
       Po chwili byliśmy na miejscu. Lustrzana skała znajdowała się na przeciwnej stronie góry, od Cichych Jaskiń Mroku. Wilk staną za mną, zauroczony widokiem. Wciąż niepewna, bałam się na niego spojrzeć.
  - Skąd znasz to miejsce? Tu jest przepięknie!- Mówił rozglądając się, podczas gdy ja uparcie wpatrywałam się w ziemię. Miejsce rzeczywiście było piękne, skała świeciła się niczym zorza. Skałę znalazłam niedawno, tuż po naszym pierwszym spotkaniu i od razu naszła mnie ochota, żeby mu ją pokazać. Zmieniłam jednak zdanie, gdy przyśniło mi się, że całuje na niej Bejala.
  - Natknęłam się na nią przez przypadek.- Zdołałam powiedzieć. Czułam na sobie jego spojrzenie.
  - Coś nie tak?- Spytał.
  - Co ty! Wszystko gra...
Bejal podszedł do mnie i zmusił do spojrzenia sobie w oczy.
  - Nie jestem ślepy Aniel. Co się stało?
Troska w oczach i jego bliskość sprawiły, że nie mogłam nic powiedzieć. Zamiast tego patrzyłam mu w oczy, czując się jak w transie. On również nic nie mówił. Staliśmy tak, bez poczucia czasu, który mijał niezauważenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz