Była ciemna i długa noc. Byłam przy mojej mamie, gdy ktoś mnie porwał.
Cały czas krzyczałam:
-Mamo ,Mamo ratuj!
Ale ona mi nie odpowiadała. Przecież ja jestem szczeniakiem. Była to moja starsza siostra. Nie chciała, abym widziała jak zabijają moją rodzinę. Nie wytrzymałam i pobiegłam w ich stronę. Ale... Ich już tam nie było... Moje życie straciło sens, bo umarła moja najmilsza. Kochałam ją jak i nasze stado. Musiałam uciec. Biegłam z oczami ze łzami nie wiedząc gdzie biegnę. Po pewnym czasie zemdlałam. Obudziłam się w jakieś jaskini. Miałam jedzenie i wodę, i spałam na posłanku. Była to piękna wilczyca. Przedstawiła mi się:
-Witaj, już się obudziłaś? Jestem Aniel, a ty?
- Ja.. Ja jestem Kimiko.
Opowiedziałam jej wszystko co się stało i była bardzo miła. Gadałyśmy chyba z godzinę.
-Wiesz co może chciałabyś do nas dołączyć?
-Ja? Tak jasne. Bardzo się cieszę.
-Możesz mi mówić ciociu, bo teraz jesteśmy rodziną.
Uśmiechnęłam się. Choć przedstawimy cię reszcie. Wszyscy byli bardzo mili. Od teraz mam nową rodzinę... Ciocie... I wujków.... I kto wie może kiedyś na jedną wilczyc zacznę mówić mama...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz