piątek, 28 grudnia 2012

(Wataha Lata) od Verna

-A Ty po, której stronie jesteś? - Zapytał Bejal.
- Co?! Ty jeszcze śmiesz się pytać po jakiej stronie?
Wstałam zapłakana.
-Wiesz Bejal nie spodziewałam się takich słów od Ciebie. A odpowiedź brzmi nie wiem. Przecież od razu nie zadecyduję po jakiej stronie będę walczyła. To nie taka łatwa decyzja. Muszę się poważnie zastanowić.
-Ale...
-Nie przerywaj mi! -Krzyknęłam. Bejal ze zdumieniem się zląkł.
Czułam siłę tych słów.
-Bejal, ja.. -Przerwałam - Ja, powiem Ci później.
Zauważyłam zaskoczenie w oczach Bejala i pobiegłam w stronę drzew.
Krzyknełam na odchodnę
-Jeśli Black przyjdzie powiedz mu żeby na mnie poczekał, muszę pobyć sama.

Biegnąć tak na oślep, natknęłam się na wilka. Przypominał mi kogoś. Podeszłam bliżej.
-Cassy!
Wilczyca ze zdumieniem się odwróciła
-Verna. Boże kochana. Co tam u Ciebie?
-No dobrze, nawet bardzo.  Tylko ze jest problem.  -Przesłałam informacje o wojnie myślowo do Cassy
-Ojej! Trzeba coś zrobić. -Powiedziała Cassy
-Tak. Choć przejdzmy się.

Idąc między drzewami, napotkełyśmy się na wilczycę. Była bardzo ładna. Biało-Czarno-Zielona.
Jej szmaragdowe oczy zabłysły kiedy nas ujrzała. Podbiegła do nas szczęśliwa .
-Cześć! Jesteś pewnie Verna? -Spojrzała na mnie.
-Tak, to ja a Ty...? -Spojrzałam na nią.
-Jestem Geneza i chciałabym do Was dołaczyć. -Uśmiechnęła się.
-Oczywiście Genezo, witaj w naszej watasze.
Szczęśliwa Geneza zaczeła skakać z radości wołająć "Dziękuję".
Uśmiechnełam się.
Kochane idźmy dalej. Zmorok zapadał.
Postanowiłysmy się zatrzymac na polanie. I nagle zobaczyłysmy basiora także ze skrzydłami.
Zaczełyśmy z dziewczynami go okrążać.
Stanełam naprzeciw basiora.
-Nie wtrącajcie się. Powiedziałam do towarzyszek.
Zaczeła się walka. Wilk miał przewagę w sile ale ja byłam szybsza. Niestety nie zdążyłam zrobić uniku i basior uderzył mnie w szyje. Padłam na ziemie.
-Ała..
Wilk pomóg mi wstać.
-Jestem MonsterDream.
-Witaj ja jestem Verna.
-Wiem.
Porozmawiałyśmy trochę z basiorem, który wydawał się zły, a był naprawdę miły. Pożegnaliśmy się, i wilk odeszedł.
Cassy, Geneza i ja zrobiłyśmy sobie legowisko w pobliżu polany na której rozmawiałyśmy z MonsterDream.
Poszłyśmy spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz