Pewnej nocy, podczas pięknej pełni przewidziałem przyszłość. Widziałem tam, wielką walkę,
lecz nie miałem pojęcia kto kogo zaatakuje, ale widziałem dwie duże
watachy . Z racji tego, że jestem samotny zacząłem zastanawiać się, co
miała znaczyć moja wizja. Nie miałEm wokół siebie żadnego wilka, żyłem
zupełnie sam. By wszystko przemyśleć wybrałem się na polowanie.
Gdy zlokoalizowałem już odpowiednią ofiarę ruszyłem do ataku. Musiałem
ją długo obserwować by mój atak był skuteczny. Gdy wreszcie nadażyła sie
okazja, rzuciłem się, wbiłem kły w szyję ofiary lecz ta zaczeła sie
szarpać pomimo nacisko moich szczęk. Po chwili morderczej walki udało
sie ją pokonać. Po obfitym posiłku udałem się na samotną wędrówkę. Po
godzinie marszu na swojej drodze dostrzegłem poruszające sie istoty. Po
chwili dostrzegłem, że jest to wataha wilków. Im bardziej zbliżaliśmy
się do siebie tym bardziej docierała do mnie świadomość, że jestem na
ich terytorium i że prawdopodobnie nie obejdzie się bez walki. Po
chwili wilki zaczęły mnie okrązać, a samica alfa podeszła do mnie.
Sprawdziły się moje obawy. Miałem małe szanse w walce z trzema wilkami.
Najwidoczniej, to właśnie przwidziałem w mojej wizji, dlaczego tylko ja
również byłem w jednej z watah? Walka toczyła się między mną, a samicą
alfa, która jak już zdążyłem sie dowiedzieć zwała się Verna. Z racji
tego, że jestem samcem i jestem silniejszy wygrałem walkę. Na moje
szczęście reszta watahy miała przykaz, by nie wtrącać się w tą bitwę.
Po chwili dostrzegłem, iż w tym stadzie są same samice, co wydawało sie
bardzo dziwne. Po chwili rozmowy, rozeszliśmy się i wyruszyłem dalej w
swą samotną wędrówkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz