Verna pozostawiła mnie bez odpowiedźi. Nie byłem zły czy rozczarowany. Rozumiałem, że jest tym wszystkim podminowana. Postanowiłem wrócić do Jaskini Wschodzącego słońca. "Tak długo nie widziałem Słowika" pomyślałem podchodząc do jaskini. Zaskoczony zastałem osiem wader. Patrzyły w moją stronę. Nie bałem się, zauważyłem że to wilczyce ognia.
-Czekamy tu już chyba trzeci dzień na Ciebie, -odezwała się jedna z nich- chciałyśmy zapytać czy możemy dołączyć do Watahy Wiosny?
-Jasne, ale nie znam was. Ja jestem Bejal, a wy?
-Ja nazywam się Mejsi, obok mnie pokolei stoją Diana, Kiri, Bella, Amanda, Sunshine, Aurola i Kaysie.
-Miło mi. Zapewne wiecie już o wojnie, która zbliża się do Dangerous Wolf wielkimi krokami?
-Niestety tak, jestem ciekawa co za dupek ją wywołał!-krzykneła Kaysie.
-Emm... Jak by to wam powiedzieć dziewczyny... To ja jestem tym dupkiem- odpowiedziałem z rozbawieniem.
Wilczyce wybuchły śmiechem, a Kaysie niemal spaliła sie ze wstydu. Od dawna nikt tak bardzo mnie nie rozśmieszył. Wszystkie wadery były bardzo miłe i uprzejme. Były gotowe stanąć w bitwie u mojego boku. Wkońcu czułem czyjąłś pomoc.
Byłem szczęśliwy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz