Poczułem w sobie ogromną siłę. Wszystkie rośliny wokół mnie spaliły się żywcem. Czułem się doskonale. Podeszłem do obu wilków wody, któży bronili Aniel. Byli gotów jej bronić. Zgiołem się w łók i z całej siły uderzyłem powodując ogromne zniszczenia. Drzewa zwaliły się na wilki przyduszając ich. Nie zdążyli uciec, drzewa przykryły ich wątłe ciała.
Na ognistych skrzydłach przybliżyłem się do wilczycy.
-Pożałujesz tego! Myślisz, że Cię nie zabije? Zrobie to z ogromną przyjemnością!
Uformowałem błyskawicę i cisnołem w wilczyce. W tym momencie ktoś mnie powstrzymał. Moje skrzydła znikneły. Poczułem ogromny ból w pysku. To Black zamienił mnie i Aniel w kamień.
-Przestańcie, co się z wami dzieje! Gdy was puszcze macie przestać!
-Zabije ją! - Warknołem w kierunku wilczycy. Koło Blacka unosiła się znajoma postać, była smutna i przygnębiona. Wilczyca zbliżyła się do mnie zabierając moc Aniel, a po krótkiej chwili także mi.
-To jeszcze nie kooonieec...-Straciłem przytomność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz