poniedziałek, 24 grudnia 2012

(Wataha Lata) od Verna

Nerwowo krążyłam na polanie, myśląc co tu zrobić. Black siedział niedaleko mnie i patrzył na mnie z uwagą.
-Verna, nie kręć się tak, bo zakręci Ci się w głowie.
Zaśmiał się
-Black, ale to jest poważna sprawa, trzeba coś z tym zrobić. Wiesz może gdzie było to miejsce, gdzie walczyli?
Black zamyślił się
- Chyba wiem, ale nie jestem pewien.
-Och, to szybko choćmy tam.
-Verna, tylko trzymaj się blisko mnie.
Zaczeliśmy biec, Black zatrzymaj się przy zboczu góry. Zauważyłam żę stał tam Bejal który miał ogniste skrzydła, a niedaleko niego stoi dwóch basiorów którzy bronią piękną wilczycę która leżała ma ziemi.
,,O nie, spóźniliśmy się" Pomyślałam.
W tej chwili Bejal zaczął krzyczeć do wadery, że ją zabije i uformował błyskawicę by zadała ostateczny cios.
,,O nie!" -Ze strachu miałam gulę w gardle że nie mogłam nic powiedzieć. Na szczęście Black korzystając ze swojej mocy zamienił  ognistego wilka i ranną wilczycę w kamień.
-Przestańcie, co się z wami dzieje! Gdy was puszcze macie przestać!  -Wykrzyknął Black. Powoli się do nich zbliżaliśmy.
-Zabije ją!- Warknął Bejal. I w tym momencie ujrzał mnie, coś się w jego spojrzeniu zmieniło, ale nie wiem co.
Podeszłam do Bejala i zabrałam jego moc. Przed utratą przytomności powiedział  ,,To jeszcze nie kooniec".
Wiedziałam że to dopiero początek.
Podeszłam do wilczycy i także jej zabrałam moc. Basiory które zostały uwięzione pod drzewem, wyszły z pomocą Blacka, i teraz siedziały koło rannej i widziałam że nie mają zamiaru jej opuścić.
,,Ciekawe czy jak będę chciała podejść, czy rzucą się na mnie" Uśmiechnęłam się na tą myśl, nie wiem dlaczego.
-Jestem Verna, i chciałabym wiedzieć co tu do jasnej cholery się stało.
Dwa wilki spojrzały po sobie.  Biały wilk z czarnymi ,,pręgami" na plecach pierwszy przemówił.
-Jestem Vaiper a to mój towarzysz Rex i nie wiemy co się stało. Widzieliśmy tylko płomienie.
Black do mnie podszedł.
-Ja jestem Black.
-Ech...Trzeba coś zrobić z tymi dzikusami...- Powiedziałam
-Jakimi dzikusami? Możesz nazywać kogoś innego ,,dzikusem"- Powiedział Vaiper
-Po co te nerwy? -Black nie znacznie wysunął się na przód.
- Po co te nerwy? Nerwy? -Rex zaczął go naśladować, co Blackowi się nie spodobało
-Tak nerwy. Przestańcie, albo będziecie nie przytomni jak tamci.
Wskazał głową Bejala i wilczycę. Rex ucichł, poczuł że nie warto go wkurzać.
- Wiecie, ja z Blackiem, gdzieś pójdziemy.  -Powiedziałam
-I macie nas nie śledzić.- Dodał Black
-Ej a Wy gdzie, co będzie z Aniel? Macie ją zamienić na żywą!- Wykrzyknął Vaiper
-No ale może zrobić krzywdę innym.
-Nie nie zrobi, będę ją pilnować, Zrób to.. Proszę.
Zaskoczyło mnie że mnie poprosił.
- Ale mnie nie proś, Blacka proś. On ich zamienił w kamień.
Vaiper pytająco spojrzał na niego. Black westchnął i podszedł do Aniel.
I nagle znowu wadera była żywa. Black wrócił do mnie.
Uśmiechnęłam się do niego, odpowiedział tym samym.
-No to my idziemy.
-A jej moce?! -Rex zapytał
Nie odpowiedziałam.
Weszliśmy razem w las, miałam w głowie tysiące myśli. ,, Co jeśli Bejal będzie na mnie wściekły i także będzie chciał mnie zabić?" ,,A może te dwa wilki które chroniły wilczycę?". Miałam mętlik w głowie, a niestety przeczuwałam ze będę musiała kogoś wybrać. Po której stronię będę...
Black poczuł że jestem strasznie smutna, przytulił mnie. Wyszeptał mi w sierść ,, Przejdziemy to razem"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz