poniedziałek, 24 grudnia 2012

Wataha Zimy) od Aniel

Czułam się dziwnie. Bolał mnie każdy fragment mojego cała, a zwłaszcza pierś. Miałam mętlik w głowie i nie mogłam zebrać myśli. Usłyszałam jakiegoś wilka, chyba Vaipera... Obolała otworzyłam oczy i próbowałam wstać, ale zanim to zrobiłam podbiegły do mnie dwa wilki.
- Nie ruszaj się!- Warkną lekko Rex.
- Co wy tu robicie? Co się dzieje?- Pytałam zdezorientowana patrząc na Rexa i Vaipera.
- Chyba my powinniśmy zadać to pytanie!- Powiedział Vaiper podminowanym tonem.
- Co? Proszę nie podnoś głosu, głowa mnie boli...
- Dlaczego ten wilk się na ciebie rzucił?- Vaiper nie zważał na moją prośbę.
- Kto?- I nagle mi się przypomniała, wystraszona spojrzałam na Bejala i z przerażeniem stwierdziłam, że nie rusza się. Zlękniona próbowałam ruszyć się w jego stronę.
- Co ty robisz ! Nie ruszaj się!- Zatrzymał mnie Vaiper.
- Dlaczego on się nie rusza?! Co mu zrobiliście?!- Wilki wymieniły spojrzenia.
- O co tu chodzi Aniel? On cię zaatakował!- Powiedział zdezorientowany Rex.
- Co mu zrobiliście?!- Nie dawałam za wygraną.
- My nic, jakaś para wilków przybiegła, gdy tamten- tu wskazał na Bejala- przygniótł nas drzewem! A my przyszliśmy w ostatniej chwili, gdy on miał już Cię wykończyć!- Nie wytrzymał Vaiper.
Spojrzałam na wilki przede mną i poczułam wdzięczność, gdyby nie oni...
- Dlaczego on cię zaatakował?- Spytał Rex.
Wiedziałam, że to zrobi, ale i tak nie wiedziałam co mu odpowiedzieć.
- Pokłóciliśmy się, bo... ech... po prostu...- Spuściłam zagubiona wzrok. Na szczęście w tej chwili z lasu wyłoniły się dwa wilki.
- Jak się czujesz?- Spytał z troską w głosie samiec. Zdziwiona nie odpowiedziałam.
- Co tu robisz?- Spytałam. Wilk zaśmiał się i rzekł:
- Wiesz, gdybyśmy w porę się nie zjawili byłaby z ciebie i twoich towarzyszy kupka popiołu.
- Nie przesadzaj! Bejal by tego nie zrobił!- Uniosła głos nieznana wilczyca.
- Verna, on prawie zmiótł ich z powierzchni ziemi!- Wilczyca spuściła wzrok i zwróciła się do mnie:
- Co się właściwie stało?- Znowu nie wiedziałam co powiedzieć, na szczęście tym razem wybawił mnie Vaiper.
- To teraz nie istotne! Trzeba ją natychmiast z tond zabrać! Potrzebuje medyka!
Spojrzałam się na niego i zdałam sobie sprawę, że ma rację. Czułam, że brakuje mi sił i teraz, gdy się uspokoiłam chwiałam się na nogach.
Wilczyca spojrzała na mnie i dopiero teraz zauważyła mój stan.
- Masz rację.- Podeszła do mnie i poczułam się trochę dziwnie.- Oddałam jej moc. Zabierzcie ją, a my zajmiemy się tamtym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz