Stanęłam razem z innymi wilkami.
Naili, Aniel i Fallen przewodzili nami. W jaskini rozległ się głos Bejala. Zauważyłam, że
część wilków się spięła. Prychnęłam. Rozluźniłam mięśnie w oczekiwaniu na atak.
Alfy nawet nie dały znaku a wszyscy rzucili się zgodnie na opętanego wilka. Z
obnażonymi zębami rzuciłam się na przód. Nie kierowałam się uczuciami. Odcięłam
je od siebie. Postanowiłam, że nawet jak bym miała zginąć chcę chociaż raz
zatopić kły w ciele wilka. Zabijał naszych. Niech poczuje co to prawdziwy ból.
Korzystając z mojej szybkości wyminęłam kilka wilków. Wskoczyłam na Bejala
zadrapując go przy tym pazurami w łapę. Jednak wilk okazał się silny i zrzucił
mnie. Inne wilki też już atakowały. Deep mimo niedawnego urazu zdołał ugryźć
przeciwnika w bok. Kondrakar dołączył do niego. Lecz Bejal mimo obrażeń nadal
zacięcie walczył. Podniosłam się i znowu na niego skoczyłam. Tym razem
rozorałam mu tylną łapę pazurami. Odskoczyłam najszybciej jak mogłam. Nagle
swój atak przypuściła Mejsi. Widząc, że basior odwraca się by ją ugryźć
wskoczyłam między nich. Wiedziałam, że jest ona Betą w watasze Wiosny. Nie
mogłam pozwolić aby coś jej się stało. Beja ugryzł mnie w łapę. Odsunęłam się i
zostawiłam pole innym wilkom.
Po kilku minutach walki Bejal nie
tracił sił, a naszych kilkoro było już rannych. Mentalnie sprowadziłam Nikitę i
razem wypowiedziałyśmy zaklęcie wspomagające. Dodałyśmy sił naszym.
Przyjaciółka okryła się niewidzialnością i zniknęła mi z oczu. Rozzłościłam się
nie na żarty. Moje oczy zapłonęły nienawiścią. Pomimo bólu wzbiłam się w
powietrze i zleciałam prosto na basiora. Powaliłam go na ziemię i przytrzymałam
zębami, gdy inni dokończyli sprawę. Stoczyłam się z niego i podeszłam na brzeg
jaskini. Położyłam się wyczerpana walką i użyciem magii.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz