niedziela, 3 lutego 2013

(Wataha Lata) od Nikity

     Wędrowałam przed siebie, była późna noc. Wśród ciemności rozbłysło pobliskie światło, jakby niebieskie płomienie. Wraz z tym niepokój zawisł w powietrzu. Dzięki wyczulonym zmysłom udało mi się wyczuć dwa wilki. Nie czekając chwili podbiegłam do światła, uważnie chowając się między drzewami. Kiedy zbliżyłam się wystarczająco blisko zatrzymałam się nie chcąc ryzykować że mnie zauważy. Całe szczęście że to on emanował światłem, a nie ja, bo gdyby mnie zauważył to skończyłabym wędzona na wolnym ogniu.
    Basior był imponujący, ale jednocześnie przerażający. Przyciągał mnie jednocześnie odpychał. Spojrzał w stronę mojego drzewa i zobaczyłam chłodne lecz złowrogo błyszczące oczy, jak bestii. Modliłam się by mnie nie zauważył. Moje ,,modły" zostały spełnione bo zawrócił ze strony z której przybył. Musiał czuć się bardzo pewny siebie bo puszył się jak paw.
    Sama tymczasem wyruszyłam starannie mijając źródło światła, którym był tamten wilk. Puściłam się biegiem, kiedy światło przybliżyło się w moją stronę. Wiedziałam że nie mógł mnie zauważyć, ale czułam niepokój. Druga postać, którą wyczułam przyciągała mnie do siebie, jak gdyby byłyśmy połączone więzią.
    Kiedy dotarłam zobaczyłam piękną biało czarną wilczycę, która leżała nieprzytomna pod drzewem. Podbiegłam do niej i pochyliłam się do jej twarzy. Wadera obudziła się i spojrzała w moje oczy przeszywającym wzrokiem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz