*Uwaga. Od dzisiaj każdy wilk ma nową umiejętność. Może przemienić się w człowieka lub z człowieka w wilka. Mogą zmienić się także wasze moce. Alfa Lata*
Jakby spełniło się moje życzenie. Nie czekałem dłużej, chciałem wypróbować moją nową moc. Nie zajęło to długo, minęło parę sekund i zmieniłem się w człowieka. Wyglądam tak:

Najgorsze jest przemieszczanie się, chodzenie na dwóch łapach* jest dziwne. Traciłem równowagę, przewracając się na ziemię. Poza tym kryjówka zrobiła się strasznie ciasna. Rozwaliłem sufit, po czym próbowałem zrobić krok. I bum! Zachwiałem się i zniszczyłem kryjówkę**. Nie przejąłem się tym za bardzo, ponieważ i tak nie miałem zamiaru zmieniać się w wilka. Chciałem zostać człowiekiem na zawsze. Chciałem uciec. Na miesiąc, dwa, może rok... Może dobrze by mi to zrobiło. Niestety trudno jest przemknąć niezauważonym, kiedy jest się takim wielkim.
- Deep? - spytała Nikita. - Gdzie ty idziesz?
- Idę szukać nowego świata, z resztą jak inni.
- Chcesz nas opuścić?
- Tak, dziwi cię to?
- Nie, nie tylko ty masz taki zamiar. Na jak długo?
- Nie wiem, możliwe, że nie wrócę... Chcę zacząć od nowa.
- Rozumiem. Mam nadzieję, że kiedyś wrócisz... - uśmiechnęła się i odeszła. Ja szedłem cały czas przed siebie. Nie zaszedłem za daleko, nigdy nie pamiętam, żebym był człowiekiem, więc chodzenie sprawiało mi dużo problemów. Zobaczyłem jakąś nieznajomą dziewczynę.
- Cześć, jestem Leyla, a ty?
- Deep.
- Właśnie zamierzałam iść do lasu, pójdziesz ze mną?
- Nie, nie, nie. Tam jest tak... mroczno. Może pójdziemy gdzie indziej?
- Dobrze, czemu nie.
Poszliśmy na łąkę. To znaczy chciałem tam pójść, ale ciągle się przewracałem. Leyla była zdziwiona moimi "wypadkami".
- Co ty, nie umiesz chodzić? - zapytała zdziwiona. Wyglądało na to, że nie jest wilkiem.
- Łapa mnie boli.
- Masz na myśli nogę?... - zapytała bardziej zdziwiona. Ja nic o człowiekach nie wiem, dlatego miałem problemy z rozmowami. Leyli chyba to nie przeszkadzało.
- Tak, bardzo.
- Coś sobie zrobiłeś?
- Potknąłem się o korzeń i upadłem. Od tego czasu strasznie mnie boli - skłamałem. Dziewczyna mi uwierzyła. Chciała opatrzeć mi nogę, jednak zapewniłem, że nic mi nie jest. Gdy w końcu udało mi się dotrzeć na upragnione miejsce, ległem na wysokiej trawie, patrząc się w niebo. Leyla poszła za moim przykładem.
- Ładnie tu, co nie? - zapytała, niebezpiecznie przybliżając się do mnie.
- Tak, rzeczywiście - popatrzyłem się na nią zakłopotany. W końcu położyła głowę na moim ramieniu, wtulając się we mnie.
- Wiesz, to szaleństwo... Ale odkąd cię zobaczyłam, zakochałam się w tobie - szepnęła mi do ucha. Nie wiedziałam co robić.
- Przykro mi, ale to się nie uda - wstałem z wszystkich sił i odszedłem. Zaskoczona dziewczyna siedziała na trawie, obserwując jak odchodzę. Nadszedł wieczór, schroniłem się pod drzewami, wspominając moje dni w watasze. Wcale nie tęskniłem, wręcz przeciwnie. Nie mam zamiaru wracać, podoba się życie człowieka. Jest takie niezrozumiałe i skomplikowane...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz