Podczas wskrzeszania Bejala zemdlałam. Doszczętnie wyczerpałam moje moce. Okropne uczucie. Gdy się ocknęłam Aoime kłóciła się z basiorem. Pokrzyczała i wybiegła z jaskini. Stwierdziłam, że też czas coś zjeść i odpocząć. Wstała cała obolała. Niesamowicie bolała mnie głowa. Zrobiłam pierwszy niepewny krok. Delikatnie się zachwiałam. Rozłożyłam skrzydła i potrząsnęłam nimi. Dobrze, że są całe. Wolno ruszyłam pod ścianą w stronę wyjścia. Sapnęłam ze zirytowania. Czemu każdy krok przychodzi mi z taką trudnością.?!
Gdy już udało mi się wyjść z jaskini wzleciałam w powietrze. Wypatrzyłam sobie coś do przekąszenia i opadłam cicho na ziemię. Zakradłam się i żeby już się bardziej nie męczyć wbiłam pazury w bok ofiary. Najadłam się i zasnęłam skulona pod jakimś krzaczkiem w lesie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz