Śniło mi się, że byłam w Jaskini
Lodowych Róż, w takim samym położeniu co teraz. Czułam się bezsilna. Wzrokiem w
śnie rozejrzałam się po jaskini. To co zobaczyłam, dość mnie przestraszyło. Na
ziemi leżało wiele nieprzytomnych - lub martwych wilków. Wszędzie było mnóstwo
krwi. Nim zdążyłam cokolwiek zrobić usłyszałam za sobą głos : ,,Śpij
kochanie." Po czym w tym śnie umarłam, a sama się obudziłam. Wszystkie
wilki patrzyły się na coś, co stało przed jaskinią. Sama wstałam (choć rana
nadal mnie bolała), ale coś mnie zaniepokoiło. Czułam się obserwowana.
Rozejrzałam się. W jaskini było pełno duchów, nie tylko te dobre, ale też te
złe. Od kąt pamiętam, nigdy nie widziałam tylu duchów. Jeden z nich podszedł do
mnie i powiedział:
„To już czas. Już nigdy nie będzie tak jak dawniej” po czym duch odszedł. Delikatnie się przestraszyłam, ale co to mogło oznaczać? Nie wiedziałam. Duchy powoli zaczęły znikać, albo nie chciały, abym je widziała. Nadal czułam ich spojrzenie. Obserwowały nasz wszystkich. Coś miało się wydarzyć. Nadal byłam ciekawa, dlaczego wszystkie wilki są przy wejściu do jaskini. Podeszłam do nich, I to co zobaczyłam, zamurowało mnie.
Przed jaskinią stał Bejal. Ale nie taki, jakiego znałam i też nie taki jaki mnie zaatakował. Spojrzałam w jego oczy, to nie były tamte oczy. Coś przejęło nad nim władze, i to ,,coś” czego nie da się powstrzymać. Bejal coś mówił, ale nie słyszałam go. Oglądał on wszystkie wilki, tak jakby chciał je zabić, zapewne chciał. Aż w końcu jego wzrok zobaczył mnie. Chyba był lekko zdziwiony że ja żyję. Po czym usłyszałam czyjś głos, który mówił, żebyśmy zaatakowali Bejala, wszyscy ruszyli na niego, a ja nie wiedziałam co się dzieje.
„To już czas. Już nigdy nie będzie tak jak dawniej” po czym duch odszedł. Delikatnie się przestraszyłam, ale co to mogło oznaczać? Nie wiedziałam. Duchy powoli zaczęły znikać, albo nie chciały, abym je widziała. Nadal czułam ich spojrzenie. Obserwowały nasz wszystkich. Coś miało się wydarzyć. Nadal byłam ciekawa, dlaczego wszystkie wilki są przy wejściu do jaskini. Podeszłam do nich, I to co zobaczyłam, zamurowało mnie.
Przed jaskinią stał Bejal. Ale nie taki, jakiego znałam i też nie taki jaki mnie zaatakował. Spojrzałam w jego oczy, to nie były tamte oczy. Coś przejęło nad nim władze, i to ,,coś” czego nie da się powstrzymać. Bejal coś mówił, ale nie słyszałam go. Oglądał on wszystkie wilki, tak jakby chciał je zabić, zapewne chciał. Aż w końcu jego wzrok zobaczył mnie. Chyba był lekko zdziwiony że ja żyję. Po czym usłyszałam czyjś głos, który mówił, żebyśmy zaatakowali Bejala, wszyscy ruszyli na niego, a ja nie wiedziałam co się dzieje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz