niedziela, 10 lutego 2013

(Wataha Lata) -od Aoime

      Zadawałam sobie pytanie „ I co? Już po wszystkim? „
Zabiłam Bejala… Zabiłam Alfę Ognia. Powinnam czuć radość, ulgę, a było inaczej. Muszę coś z tym zrobić.
Zwróciłam się do Verny:
- Gdzie jest Nikita? – rozejrzałam się zdenerwowana. – Jest mi potrzebna!
Verna rozejrzała się po Jaskini, po czym pokręciła głową, jakby uznawała porażkę.
- Znowu gdzieś pognała. – dodała zasmucona. - Dopiero co ją odnalazłam, teraz znowu ucieka.
Zwróciłam się tym razem do Niarka:
- Niark, pomożesz mi wytropić Nikitę. – wycelowałam brodą w Imi – Ty także ze mną pójdziesz. Przydasz się. – po chwili dodałam, patrząc głęboko w oczy Vernie – Nie róbcie nic z jego ciałem.
Po czym wybiegłam z Jaskini.
Jak się okazało, Nikita spała w Jaskini Letniej Bryzy.
- Nikita! –krzyknęłam. – Wstawaj!
Obudziła się, gotowa do walki. Była zdziwiona moim widokiem.
- Co… co wy tu robicie? – wykrztusiła. – Jak mnie znaleźliście?
- Nie ważne, wiem, że znasz zaklęcie na przywrócenie do życia, musisz mi je pokazać. Imi Ci w tym pomoże, ale znajdź je!
- Ale… po co?
- Mam pewien plan. – uśmiechnęłam się tajemniczo.
Okazało się, że wilczyca najlepiej przypomina sobie zaklęcia nad jeziorem na terytorium Watahy Wody. Opowiedziała mi, jak użyć zaklęcia...
- Jest to tak potężne zaklęcie, że do wykonania go potrzebna jest… ofiara. – Wadera spuściła głowę.
- Dla dobra ogółu na pewno ktoś się zgłosi… Wracajmy do Verny, już świta. – dodałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz