niedziela, 10 lutego 2013

(Wataha Powietrza) Od Nikity

   Wróciłam do reszty watahy, oczywiście, że znałam to zaklęcie ożywienia. Rozmowa z duszą, czego nauczyłam się od Imi była prosta i bezpieczna. Jednak ożywienie ciała to był zupełnie inny poziom, owszem potrafiłam wykonać zaklęcie, nauczyła mnie tego Vine, problem był w tym jednak, że potrzebowało ofiary. Westchnęłam.
        Podeszłam do ciężko rannych, wszyscy zostali poinformowani.
-Ja mogę się poświęcić- powiedziała Nostalgia.
Aoime pokiwała głową, a ja wciąż milczałam, tak bardzo chciałam powiedzieć, że nie musi. Znajdzie inny sposób. Tyle, że on nie istniał.
        Razem z Aoime przeniosłam ciało chorej i położyłam obok Bejala. Nagle odezwała się czekająca na nas Imi:
-Skąd znasz zaklęcie ożywienia w tym stopniu, nie było tego w mojej księdze.
-Ja...- Zarumieniłam się, nie chciałam kłamać.- Nie jestem gotowa, aby wam o tym powiedzieć, powiem przy innej okazji. To wciąż zbyt bolesne. A teraz... Powinniśmy się supić nad tym, abyście umiały zaklęcie.
-Łatasz Sekai Ebire No Zetsueno Exudoso Wan Mirenai To Mori- powiedziałam. To jest pierwsza część zaklęcia, obydwie pochłaniają niemało mocy. Ja włożę najwięcej, bo wiem jak to działa i pokieruje.
-Dobrze- powiedziała Aoime.- Co dalej.
-Następna część jest bardziej skomplikowana: Eruto So Nomai. Z pozoru krótka lecz trudniejsze do pokierowani i pochłania trzy raz więcej energii. Także możliwe, że po zakończeniu zabiegu stracicie przytomność na max. dwie doby. Gotowe?
Obie pokiwały głowami:
-Łatasz Sekai Ebire No Zetsueno Exudoso Wan Mirenai To Mori. -Mówiłyśmy jak w transie, zaledwie cząstka mojej świadomości zarejestrowała zmęczenie na twarzach Imi i Aoime. Jednak to ja miałam najtrudniejszą robotę. Skupiłam się. Trwało to dłuższą chwile nim udało mi się wyciągnąć esencje życiową i umieścić na mojej łapie. Traz był czas na drugą część zaklęcia.
-Eruto So Namai- Imi upadła ze zmęczenia i zemdlała. Aoime się zachwiała. Skupiła się jednak na zaklęciu. Ostrożnie dopasowywałam każdy fragment energii do ciała, aby przez przypadek nie rozerwało Bejala.
Kiedy już prawie skończyłam zabieg, nie wytrzymała druga wadera. Teraz wszytko zależało ode mnie. Częściowo pół świadomie podziwiałam wiczyce, ja sama kiedy wypróbowałam to po raz pierwszy na zwierzętach zemdlałam po rozpoczęciu drugiej części zaklęcia.
      Nareszcie. Skończyłam. Świat trochę się kręcił mi przed oczami, ale nie zemdlałam co uznałam za dobry znak. Nagle basior nabrał powietrze i otworzył oczy.
-Kim jesteś?- Zapytał.
-Nazywam się Nikita i witaj w świecie żywych Bejalu.
-Ja umarłem...- Zdziwił się.
-I zostałeś z tego wyciągnięty przeze mnie, Aoime i Imi,  Aoime bardzo się postarała.
Verna podeszła do nas:
-Myśle, że powinniśmy wracać do swoich jaskiń. Ja i  Nikita będziemy musiały poważnie porozmawiać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz