poniedziałek, 11 lutego 2013

(Wataha Lata) Od Aoime

Po polowaniu poczułam się kompletnie wyczerpana.
Jakby cała energia ze mnie uszła.
Udałam się na wzgórze Wielkiego Ducha, które tak lubiła Verna.
 Kwiaty okalały soczyście zieloną łąkę, a wszystko skąpane było w bladym świetle księżyca. Wyglądało to tak harmonijnie.
- Coś się trapi. - odezwał się głos zza moich pleców.
Obróciłam się szybko i spostrzegłam lewitującą duszę, odpowiedziałam:
- To aż tak widać? - roześmiałam się chaotycznie.
- Bejal jest trudnym osobnikiem, minie trochę czasu, zanim zrozumie, co zrobiłaś. - Duch zawahał się, ale po chwili dodał: - Bądź cierpliwa. Nie zna cię, a to dodatkowa trudność.
Uśmiechnęłam się niepewnie, po czym odpowiedziałam:
- Dziękuję, jeżeli pozwolisz...
Duch zniknął, wypowiedziałam bezgłośne 'Dziękuję', po czym zasnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz