poniedziałek, 11 lutego 2013

(Wataha Mroku) -od Mortica

                Wciąż denerwowała mnie sytuacja z Galaxy, nie widzieliśmy się od naszego ostatniego spotkania. Teraz jednak miałem ważniejsze sprawy na głowie. Bejal, wilk z Watahy Wiosny, stał się poważnym zagrożeniem dla nas. Wszyscy siedzieli cicho w jaskini Lodowych Róż. Czekaliśmy na jakiś ruch od Bejala i nie myliliśmy się. Jego głos rozniósł się po grocie. Nim się obejrzałem już wszyscy się na niego rzucili. Walka była zacięta ale Basior był silniejszy i strącał nas z siebie jak robaki.
                 Skoczyłem kilka razy mu do szyi, ale długo nie trzymałem. On za to pogryzł mnie między łopatki. A ból był tak silny, że odszedłem z pola walki i patrzyłem z wściekłością jak inny dzielnie walczą. Zobaczyłem między wilkami wyraz pyszczka jednej wadery, Aoime. Śledziłem ją wzrokiem, a potem już tylko widziałem jak z prędkością ląduje na wrogu. Nie! - Wstałem mimo bólu i poszedłem ostatni raz zaatakować wraz z innymi wilkami.
                 Chwilę potem odniósł się triumf nad zgładzonym. Zagrożenie minęło, a ja dziko zawyłem. Wreszcie koniec, znów położyłem się zakrwawiony przed jaskinią, a krew lała się strumieniem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz