Skoczyłem kilka razy mu do szyi, ale długo nie trzymałem. On za to pogryzł mnie między łopatki. A ból był tak silny, że odszedłem z pola walki i patrzyłem z wściekłością jak inny dzielnie walczą. Zobaczyłem między wilkami wyraz pyszczka jednej wadery, Aoime. Śledziłem ją wzrokiem, a potem już tylko widziałem jak z prędkością ląduje na wrogu. Nie! - Wstałem mimo bólu i poszedłem ostatni raz zaatakować wraz z innymi wilkami.
Chwilę potem odniósł się triumf nad zgładzonym. Zagrożenie minęło, a ja dziko zawyłem. Wreszcie koniec, znów położyłem się zakrwawiony przed jaskinią, a krew lała się strumieniem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz