Obudziłem się w kręgu trzech wilczyc. Nikity, Imi i Aoime. Patrzyłem na dwa bezwładne ciała Imi i Aoime leżące obok mnie. Przestraszyłem się myśląc, że je zabiłem. Dotychczas nieznana mi wilczyca Nikita powiedziała, że dzięki nim oddycham. Wadery były tak zmęczone uzdrawianiem mnie, że zemdlały wycieńczone.
W oddali stały wilki, z którymi miałem okazje walczyć. Wszystkie wilki brały udział w mojej widowiskowej śmierci. Ucieszyłem się widząc wszystkich. Byłem także szczęśliwy, że moje moce są mi już poddane. Moja sierść była czerwono-niebieskawa, wyglądałem zjawiskowo pięknie, aż sam sobie się podobałem. –zaśmiałem się w myślach. Alfy rzuciły mi się na moje obolałem ciało, cieszyłem się razem z nimi.
Przypomniał mi się jeden fakt przed moją śmiercią, Aoime. To ona ostatecznie mnie zgładziła. Nie byłem z tego zadowolony. Co prawda, gdyby nie ona możliwe, że niektóre wilki by nie żyły… ale jednak zabiła mnie z zimną krwią. Byłem zły i postanowiłem jej o tym powiedzieć. Poszedłem do niej, nadal była w śnie. Szturchnąłem ją łapą, tak aby poczuła i szybko się obudziła.
-Ej, wstawaj! –krzyknąłem w gniewie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz